strona główna      o nas      co nowego      statkol      linki      księga gości
Ranking noclegów

średnia ocena: 13,4/23 pkt.

Justyna: 13,1 pkt., Remigiusz: 11,8 pkt., Monika: 15,0 pkt., Tomasz: 13,6 pkt.


Znalezienie bezpiecznego miejsca na nocleg nie było trudne. Dostęp do bieżącej wody mieliśmy jednak tylko na co drugim noclegu.

 

1. Łąka z kanałem irygacyjnym koło Guadix (955 m n.p.m.)

17,8/23 pkt.: Justyna-16, Remigiusz-14, Monika-21, Tomasz-20

 

Był to nasz ostatni wspólny nocleg (Gurdziołkowie wracali dwa dni wcześniej). Na jego znalezienie poświęciliśmy więc solidny kawał czasu. Po wnikliwym przeczesaniu okolicznych nieużytków, nasadzeń i innych zakamarków, osiedliśmy na terenie piętrowego sadu nawadnianego wodami z lokalnej rzeczki. Dzięki systemowi betonowych korytek i stalowych zapadek, spływająca z gór woda kierowana była w dowolną część sadu lub sztucznie nasadzonej monokultury topoli. Obóz założyliśmy przy jednym z rozwidleń kanału, które uformowano na kształt olbrzymiej wanny. W tejże betonowej wannie można było zażyć całkiem przyjemnej kąpieli w blasku księżyca.

 

2. Nad rzeką Guadalporcún między Olverą i Algodonales
(385 m n.p.m.)

16,5/23 pkt.: Justyna-17, Remigiusz-16, Monika-18, Tomasz-15

 

Spokojnie można zaryzykować twierdzenie, że był to najbardziej zakamuflowany nocleg wyprawy. Najkrótsza droga do naszego obozowiska prowadziła korytem rzeczki. Na miejscu mieliśmy do dyspozycji przyjemną łączkę wśród krzaków oraz nie mniej przyjemną rzeczkę kąpielową. Zapewniam jednocześnie, że 50 metrów od tego zdjęcia było trochę więcej wody tak, że można było sobie umyć to i owo. Nocleg ten uzyskał najwyższe oceny w zakresie poczucia bezpieczeństwa

 

3. Nad rzeką koło El Burgo (530 m n.p.m.)

16,5/23 pkt.: Justyna-17, Remigiusz-14, Monika-18, Tomasz-17

 

Aby dotrzeć na ukrytą wśród lokalnych sadów łąkę, musieliśmy pokonać po drodze spore wzgórze. Nocleg ten zasłynął wysoką ofertą udogodnień higieniczno-sanitarnych. Do wyłącznej dyspozycji mieliśmy tam profesjonalne centrum odnowy biologicznej. Niestety niska temperatura wody udostępnionej w prysznicu zniechęciła przedstawicielki płci pięknej do pełnego wykorzystania walorów naszej łazienki. Ja z kolei zrekompensowałem sobie szok wywołany nagłym użyciem prysznica poprzez werbalne wyrażenie opinii o nim z użyciem słów uznawanych w niektórych środowiskach za uniwersalne.

 

4. W sadzie koło Almuñécar (65 m n.p.m.)

16,0/23 pkt.: Justyna-16, Remigiusz-15, Monika-18, Tomasz-15

 

Nocleg koło Almuñécar zasługuje na miano najbardziej farciarskiego. Do miasta zwiózł nas autobus, co miało miejsce tuż przed północą, a już chwilę później dokonaliśmy zaskakującego odkrycia, że w tymże nadmorskim kurorcie brak jakiegokolwiek kempingu. Ruszyliśmy zatem w stronę przeciwną do morza, by przez kolejne kilka kilometrów dzielnie znosić brak poważniejszych perspektyw na zlokalizowanie noclegu. Przełomowym momentem okazał się postój w celach fizjologicznych, gdyż właśnie w momencie tego krótkotrwałego skupienia udało mi się wypatrzeć wjazd do sadu. Rankiem dokonaliśmy dwóch kolejnych odkryć. Pierwsze polegało na zidentyfikowaniu sporej rzeki w bezpośrednim sąsiedztwie sadu, a drugie na niemożności zidentyfikowania gatunku owoców hodowanych w sadzie. Dopiero po powrocie do Polski dotarliśmy do wiarygodnego źródła danych mówiącego, że napotkane owoce to flaszowiec peruwiański, zwany tudzież jabłkiem budyniowym.

 

5. W skałach masywu El Torcal (1005 m n.p.m.)

16,0/23 pkt.: Justyna-15, Remigiusz-14, Monika-20, Tomasz-16

 

Po wizycie w masywie El Torcal sporo sobie obiecywaliśmy. W miarę zbliżania się do celu zauważaliśmy jednak kolejne wady jego lokalizacji. Po pierwsze wiało w nas zupełnie z tej strony, w którą jechaliśmy. Po drugie ciągle byliśmy niżej, niż miejsce, do którego jechaliśmy. Po trzecie suma dwóch pierwszych wad wywołała u mnie zwątpienie w prawidłowość wskazań licznika odnośnie nachylenia drogi. Jechało mi się ledwo, ledwo, a licznik uparcie pokazywał wartości jednocyfrowe. Gdy wdrapaliśmy się zatem na rozwidlenie, z którego można było się sturlać do Malagi, lub wdrapywać dalej, chciałem zaproponować debatę na temat optymalizacji trasy. Niestety zaprzęg Gurdziołków minął rozwidlenie bez zatrzymywania wybierając pierwotnie ustalony przebieg trasy. I w ten oto sposób przyszło nam spać w skałach z zacnym widokiem na okoliczne góry wieczorne i okoliczne góry poranne.

 

6. Na szczycie wzgórza oliwnego koło Huelmy (1075 m n.p.m.)

15,5/23 pkt.: Justyna-17, Remigiusz-14

 

Miejscówka z dobrym widokiem na okolicę warta jest więcej, niż miejscówka bez widoku. Ta stara prawda wyprawowa przyświecała nam przedostatniego wieczora w Andaluzji. Samotne wzgórze z drzewem i białym domkiem zobaczyliśmy z lokalnej przełęczy, co oznaczało, że zjazdem będziemy mogli się nacieszyć dopiero dnia następnego. Zanim jednak do tej radości doszło, prawie cały poranek straciłem na uwiecznienie krzaczków porastających okoliczne wzgórza. Tak powstały panoramy: pierwsza i druga.

 

7. W dolince z widokiem na pasmo Sierra Nevada koło Cogollos de Guadix (1055 m n.p.m.)

14,0/23 pkt.: Justyna-13, Remigiusz-11, Monika-20, Tomasz-12

 

Wybierając to miejsce na nocleg kierowaliśmy się chęcią zaszpanowania. Generalnie zależało nam na wywarciu wrażenia, że oto bez względu na warunki pogodowe twardo napieramy do celu, nocując przy okazji u stóp zaśnieżonych masywów. Zresztą sami zobaczcie - Tomek rozkłada garnki, zaraz będzie topił śnieg na śniadanie.

 

8. Przy stacji Puerto Serrano na Vía Verde de la Sierra
(170 m n.p.m.)

13,0/23 pkt.: Justyna-12, Remigiusz-13, Monika-13, Tomasz-14

 

Stacja Puerto Serrano to pierwszy w historii RowerowejRodzinki nocleg na placu zabaw. Biorąc pod uwagę tą szczególną okoliczność, kilka słów o miejscówce powie Natalia:
- Plac zabaw był bardzo fajny, ale miał bardzo trudne szczebelki. Obok była ławka i stolik, więc można było sobie coś zjeść. Był tam też taki mały kranik, w którym można było umyć rączki. Przy tym kraniku było mokro, a ja miałam sandały i mi się zamoczyły. Tata powiedział, żeby nie pokazywać ich mamie.

 

9. W ruinach cortíjo koło Campillos (460 m n.p.m.)

11,5/23 pkt.: Justyna-11, Remigiusz-11, Monika-13, Tomasz-11

 

Z Campillos wyjechaliśmy polną drogą na rozległe pola tuż przed zachodem słońca. Gdy na jednym z wzniesień zobaczyliśmy potężne ruiny dawnego gospodarstwa od razu wiedziałem, że tam musimy nocować. Na miejscu okazało się, że lokalizacji pod nasze namioty wcale nie tu zbyt wiele. Tylko w jednym z pomieszczeń nie było gruzu z zawalonych ścian i dachów. O świcie spenetrowałem ruiny. Do gospodarstwa prowadziły z pól trzy drogi zbiegające się na jego dziedzińcu. W pobliskiej sadzawce leniwie stąpało kilka flamingów, a po naszym namiocie zwierzak o wyglądzie modliszki.

 

10. W gaju oliwnym koło Jaen (680 m n.p.m.)

10,5/23 pkt.: Justyna-11, Remigiusz-10

 

Nocleg koło Jaen był naszym ostatnim noclegiem przed powrotną podróżą autobusem do Madrytu. Wypadało zatem znaleźć jakąś miejscówkę nad rzeczką. Początkowo wszystko zapowiadało się dobrze. Dwa metry od naszej oliwki namierzyliśmy wartki strumień. Niestety strumień łatwiej było usłyszeć, niż dojrzeć, gdyż przepływał w zarośniętym, 3-metrowym wąwozie. Zaopatrzony w czołówkę i gruby drąg do podpórki, zsunąłem się wreszcie na dno, zażywając następnie przyjemnej kąpieli. Prawdziwy problem pojawił się w momencie odwrotu. Gdy wreszcie udało mi się wygramolić z pułapki, nie wyglądałem dużo czyściej, niż przed kąpielą.

 

11. Na łące w górach Sierra de Albuñuelas (1280 m n.p.m.)

11,3/23 pkt.: Justyna-10, Remigiusz-9, Monika-10, Tomasz-12

 

Tak szczerze mówiąc, to oczekiwałem, że nocleg wieńczący najtrudniejszy dzień wyprawy będzie nieco wystawniejszy. Niestety, bezpośrednio po bohaterskiej wspinaczce Kozią Drogą, wylądowaliśmy na zwykłej łące o marnej ekspozycji. Fiaskiem zakończyły się też poszukiwania strumienia, a od rana zaczęło zbierać się na deszcz.

 

12. Nieużytki koło zbiornika Embalse de Quéntar
(1070 m n.p.m.)

8,0/23 pkt.: Justyna-9, Remigiusz-6, Monika-6, Tomasz-11

 

Muszę przyznać, że droga w kierunku Embalse de Quéntar nie była zwykłą drogą, jakich dziesiątki pokonuje się na podobnych wyprawach. Już na wstępie przywitał nas drogowskaz z wizerunkiem rowerzysty, a potem było tylko ciekawiej. Początkowo jechaliśmy zupełnie nieświadomi zagrożeń, lecz wkrótce ujrzeliśmy tablicę z napisem - Atención ciclistas! Carretera muy peligrosa. Przez kolejny kilometr nie dawaliśmy po sobie tego poznać, ale wzrok nerwowo błądził po okolicy wypatrując nieznanego przeciwnika. Po jakimś czasie wątpliwości jeszcze bardziej narosły. Kolejny napis głosił - Atención ciclistas! Curva muy peligrosa. Przyznam, że zbiło nas to zupełnie z tropu, gdyż ową curvę pokonywaliśmy z prędkością 7 km/h korzystając z przekładni 1:1. Przejściowo powstała nawet koncepcja, że nie chodzi tutaj o curvę na drodze, jeno o kurwę z domu, przed którym stała tablica. Definitywnie zagadki nikt jednak nie odgadł.
Bezpośrednia okolica zbiornika wyglądała na całkiem schludną i ładnie urządzoną. Rozejrzeliśmy się więc za noclegiem, w efekcie czego wylądowaliśmy na pobliskim wysypisku rupieci. Wbrew pozorom miejsce to miało również swe dobre strony. Wystarczyło skadrować je pod innym kątem.

.... najgorszy nocleg:
 

13. Las piniowy koło Rondy (635 m n.p.m.)

7,3/23 pkt.: Justyna-6, Remigiusz-7, Monika-8, Tomasz-8

 

Opisanie najgorszego noclegu wyprawy to najbardziej niewdzięczna, ale zarazem i odpowiedzialna praca. Opis taki stanowi wszak wyraz wewnętrznych przeżyć autora, ale również przestrogę dla przyszłych sakwiarskich pokoleń. Tym razem zadania podjęła się Natalia. Czytajcie więc, co o noclegu koło Rondy ma nam do powiedzenia:
- Jak szliśmy z rowerami, to wtedy okazało się, że był tam jeden zniszczony plac zabaw, a zjeżdżalnia miała popsute schodki. Potem RowerowaRodzinka pojechała do lasu i spała tam sobie. Jednak okazało się, że latały tam komary, ale Natalka Kitlińska w ogóle się ich nie bała - koniec cytatu.



Zasady oceny noclegów:
1. Ocenie podlegają tylko noclegi bezpłatne.
2. Ocena przebiega wg 4 kryteriów + bonus nadzwyczajny
   a) warunki noclegowo-pobytowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wyglądało miejsce pod namioty i jego otoczenie, czy była trawka, czy może brud i malaria, no i w jakich warunkach przyszło nam spożywać.
   b) warunki higieniczno-sanitarne - punktacja od 0 do 5,
     czyli czy można było się ochlapać wodą.
   c) poczucie bezpieczeństwa - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wysokie było prawdopodobieństwo, że ktoś przyjdzie i zwędzi nasze bidony.
   d) walory krajobrazowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli w jakiej okolicy spaliśmy, czy był to zagruzowany barak, czy może łączka w górskiej kotlinie.
   e) bonus nadzyczajny - każdy przyznaje punkty wedle uznania od minus 3 do plus 3,
     np. w sytuacji gdy na noclegu objedliśmy się winogronkami, lub spotkaliśmy pana, który twierdził, że jest duchem.

© Przemysław Remigiusz Kitliński 2006-2016