strona główna      o nas      co nowego      statkol      linki      księga gości
Ranking noclegów

średnia ocena: 14,3/23 pkt.

JK: 12,6 pkt., RK: 13,4 pkt., EN: 12,5 pkt., MN: 15,1 pkt., EJ: 14,5 pkt., GP: 17,7 pkt., KG: 14,5 pkt.


W Armenii na każdym noclegu mieliśmy dostęp do słodkiej wody!! Nie było żadnych problemów z wyszukaniem dogodnego miejsca, a noclegom towarzyszyło wysokie poczucie bezpieczeństwa.

 

1. Łąka na płaskowyżu Worotan koło miejscowości Angeghakot (2015 m n.p.m.)

17,0/23 pkt.: JK-17, RK-17, EN-18, MN-17, EJ-16, GP-19, KG-15

 

Na płaskowyżu Worotan liczyliśmy na szybkie kilometry, tymczasem zatrzymał nas silny, czołowy wiatr i bezustanne, krótkie podjazdy. Obóz założyliśmy nidaleko głównej szosy, nad rzeczką, z widokiem na pobliskie pasma górskie. Rano odwiedzili nas pasterze, którzy wymienili kilka uwag o naszych rowerach. Sporą atrakcją dla wyprawowiczów, tych młodszych i tych starszych, było stadko owiec, które przejściowo opanowało pobliskie łąki. Opuszczając teren zaniepokoił nas widok kolumny wojskowej, ciągnącej w kierunku Górskiego Karabachu.

 

2. Przy bazylice w Odzunie (1130 m n.p.m.)

16,7/23 pkt.: JK-16, RK-16, EN-14, MN-19, EJ-19, GP-18, KG-15

 

Do Odzuna wjechaliśmy późnym wieczorem. W pierwszym napotkanym sklepie uzupełniliśmy zakupy, zapytując przy okazji o miejsce na nocleg. Polecono nam trawnik przy miejscowej bazylice. Gdy po kilku minutach zjawiliśmy się we wskazanym miejscu, w bramie czekał już pop. Wydawał się doskonale poinformowany i szybko zorganizował nam obozowisko. W narożniku placu mieliśmy do dyspozycji dwie łazienki z bieżącą wodą. Rano zwiedziliśmy bazylikę i wypiliśmy wspólnie kawę w miejscowej knajpce.

 

3. Łąka dziadka koło Areni (1105 m n.p.m.)

15,7/23 pkt.: JK-14, RK-14, EN-16, MN-17, EJ-17, GP-18, KG-16

 

Rzeczoną łąkę wypatrzyliśmy tuż za Areni, z głównej drogi na przełęcz Tukh Manuk. W niewielkim sadzie, przy prowizorycznym stole biesiadowało kilka osób. Zapytaliśmy o zgodę na nocleg. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że łąka należy do dziadka i to on będzie musiał podjąć decyzję. Starszy pan postanowił sam zaprowadzić nas na swoje włości, a że miał koło stu lat, spacer trwał dłuższą chwilę. Oprócz wygodnej trawki, mieliśmy do dyspozycji równie wygodną łazienkę z prysznicem na świeżym powietrzu, a wieczorem biesiadnicy przybyli do naszego obozu z butelką miejscowego wina.

 

4. Nad rzeczką, pod Przełęczą Sulema koło wsi Aghyndżadzor (1715 m n.p.m.)

15,7/23 pkt.: JK-12, RK-14, EN-17, MN-17, EJ-16, GP-20, KG-14

 

Na Przełęczy Sulema, najwyższym punkcie naszej wyprawy, powitał nas przenikliwy chłód. Szalony zjazd serpentynami 700 metrów w dół zakończyliśmy na przyjemnej łące nad rzeką. Łąka ta wyróżniała się niezliczoną ilością pustych muszli po ślimakach. Wyzbierania skorupiaków podjęły się Natalka z Madzią, a torbę "ślimaczków" przytwierdzoną do przyczepki jeszcze przez wiele dni musiał wozić Michał. W wannach w pobliskiej rzece urządziliśmy rankiem kąpiele dorównujące tym z Korsyki.

 

5. Na przełęczy Urtsalandż (1790 m n.p.m.)

15,6/23 pkt.: JK-12, RK-12, EN-16, MN-17, EJ-16, GP-19, KG-17

 

To miało być szybkie śniadanie z czterech tłustych pączków kartoflanych kupionych poprzedniego dnia. Niestety już po paru kilometrach od startu rozpoczęły się pierwsze problemy żołądkowe. Z biegiem czasu przeobraziło się to w prawdziwą walkę o życie. Odpoczynki trwały w nieskończoność, aż w pewnym momencie doszło do totalnej rewolucji. Na przełęcz Urtsalandż dojechałem siłą woli i padłem w cieniu lokalnego sklepu. Leżałem bez sił kilka godzin z krótkimi przerwami na kolejne nieprzyjemne epizody. Wieczorem zebrałem się nieco w garść i ustrzeliłem pamiątkową panoramkę uczestników wyprawy. Dzień zamknęliśmy słusznym dystansem 21 km.

 

6. Łąka koło pomnika żołnierza we wsi Hachpat
(990 m n.p.m.)

14,9/23 pkt.: JK-13, RK-14, EN-15, MN-16, EJ-13, GP-19, KG-14

 

O możliwość noclegu zapytaliśmy w jednym z gospodarstw. Kilkunastoletnia córka gospodarza postanowiła ubić z nami interes i wskazując rodzinną łąkę zażądała 4000 dramów. W wyniku przeprowadzonych negocjacji okazało się, że nobilitacja, wynikająca z faktu przenocowania bandy zagranicznych sakwiarzy, warta jest więcej, niż jakiekolwiek opłaty. Namioty ustawiliśmy zatem za darmo, a nocą czuwał nad nami blaszany żołnierz.

 

7. W stacji meteorologicznej za wsią Antarut
na zboczach Aragacu (2075 m n.p.m.)

14,3/23 pkt.: JK-12, RK-15, EN-11, MN-14, EJ-15, GP-17, KG-16

 

Pierwszy nocleg w Armenii okazała się całkiem udany. Zmierzając w górę zbocza wygasłego wulkanu Aragac, przystanęliśmy przy stacji meteo, wyglądającej na opuszczoną. Gdy badaliśmy okoliczny teren pod kątem biwakowym, w drzwiach budynku pojawił się dyżurny meteorolog i zaprosił nas do środka. Wewnątrz stacja wyglądała również na opuszczoną, co nie zmieniało faktu, że jednak była na chodzie. Największe uznanie wśród damskiej części ekipy wzbudziła łazienka. Pomieszczenie wyglądało mniej więcej tak, jakby przeżyło ostatnią erupcję Aragacu i następnie kilka powodzi z rzędu. Pokój, w którym spaliśmy był wyraźnie lepiej utrzymany. Drugiego dnia pozwolono nam zostawić bagaże na czas eskapady do ruin twierdzy Amberd, oddalonej od stacji o kilkanaście kilometrów. Pojechaliśmy na lekko, co bardzo dobrze wpłynęło na nasze samopoczucie tamtego dnia.

 

8. Łąka pod wsią Tandzaver w Górach Zangezurskich
(1545 m n.p.m.)

13,7/23 pkt.: JK-14, RK-15, EN-7, MN-14, EJ-13, GP-19, KG-14

 

Na nocleg upatrzyliśmy sobie pole biwakowe przy pierwszej wiosce za przełęczą Okuzarat. Wtem zaparkował obok gazik, a jego podpita ekipa niemal siłą zaciągnęła nas na biwak obok swojej wioski, kilka kilometrów dalej. Następnie dowieźli na biwak zapas samogonu, próbując wciągnąć nas do wspólnej popitki. Nazajutrz powitali nas wczesnym rankiem rozpalając ognisko i przygotowując herbatę dla całej ekipy. Na jednym z drzew zamocowali huśtawkę dla Natalki i Madzi. Śniadanie zjedliśmy wspólnie, po czym nasi gospodarze oznajmili, że trochę pobłądziliśmy i odwiozą nas do szosy na pace 33-letniego gaza.

 

9. Łąka nad jeziorem Sewan koło wsi Noratus (1890 m n.p.m.)

13,0/23 pkt.: JK-12, RK-13, EN-10, MN-14, EJ-12, GP-17, KG-13

 

Układając trasę zupełnie inaczej wyobrażałem sobie jezioro Sewan i ewentualny nocleg nad jego wodami. Trzeba powiedzieć, że jezioro było chyba największym rozczarowaniem wyprawy. Z drugiej strony, to po objechaniu Korsyki rok wcześniej, poprzeczka oczekiwań wobec tras i noclegów nadwodnych została zawieszona bardzo wysoko. Nocowaliśmy na łące - zapewne jeszcze kilkadziesiąt lat temu chlupały w tym miejscu wody jeziora, zanim je wyeksploatowano. Gęste krzaki skutecznie osłaniały nas od drogi, zasłaniając jednocześnie jakikolwiek widok na jezioro.

 

10. Kamienna wiata na dnie kanionu Worotan przy Czarcim Moście (1020 m n.p.m.)

11,1/23 pkt.: JK-9, RK-9, EN-7, MN-12, EJ-10, GP-15, KG-16

 

Nocleg na dnie kanionu Worotan miał być hitem tej wyprawy. Sporo obiecywałem sobie zwłaszcza po naturalnych basenach z gorącą wodą bijąca z pobliskich źródeł. Cóż, nie ja jeden byłem taki sprytny. Przy źródłach stał rządek samochodów, a w basenach moczyło się kilku facetów popijając miejscowe napoje wyskokowe. Dwie inne ekipy rozpalały ognisko, rozpoczynając gwarną biesiadę. Pod betonową wiatą, którą zajęliśmy na obozowisko, przystawały co chwila jakieś samochody. Niektórzy pasażerowie wychodzili i pod różnymi pretekstami zagadywali nas, czego szybko mieliśmy serdecznie dosyć.

.... najgorszy nocleg:
 

11. Parking przy restauracji przed miastem Goris (1005 m n.p.m.)

10,0/23 pkt.: JK-8, RK-8, EN-7, MN-9, EJ-13, GP-14, KG-11

 

Parking ów cieszył się wyjątkowym powodzeniem wśród autobusów z irańskimi turystami. Niestety największą atrakcją dla owych irańskich wycieczek była nasza ekipa. Co chwilę ktoś nagabywał nas o możliwość pstryknięcia pamiątkowej fotki. Dowiedzieliśmy się również, że Irańczycy mają olbrzymie problemy z porozumiewaniem się w Armenii, gdyż Ormianie nie znają angielskiego. My komunikowaliśmy się zawsze po rosyjsku i nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z problemów turystów spoza dawnego Bloku Wschodniego. Na parkingu były ogólnodostępna toaleta z umywalką, która posłużyła nam za łazienkę. Część ekipy nocowała w baraku, który udostępnił nam właściciel restauracji. Parkujące autokary i przejeżdżające ciężarówki nie dawały nam spać przez większą część nocy.



Zasady oceny noclegów:
1. Ocenie podlegają tylko noclegi bezpłatne.
2. Ocena przebiega wg 4 kryteriów + bonus nadzwyczajny
   a) warunki noclegowo-pobytowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wyglądało miejsce pod namioty i jego otoczenie, czy była trawka, czy może brud i malaria, no i w jakich warunkach przyszło nam spożywać.
   b) warunki higieniczno-sanitarne - punktacja od 0 do 5,
     czyli czy można było się ochlapać wodą.
   c) poczucie bezpieczeństwa - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wysokie było prawdopodobieństwo, że ktoś przyjdzie i zwędzi nasze bidony.
   d) walory krajobrazowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli w jakiej okolicy spaliśmy, czy był to zagruzowany barak, czy może łączka w górskiej kotlinie.
   e) bonus nadzyczajny - każdy przyznaje punkty wedle uznania od minus 3 do plus 3,
     np. w sytuacji gdy na noclegu objedliśmy się winogronkami, lub spotkaliśmy pana, który twierdził, że jest duchem.

© Przemysław Remigiusz Kitliński 2006-2016