strona główna      o nas      co nowego      statkol      linki      księga gości
Ranking noclegów

średnia ocena: 13,5/23 pkt.

Justyna: 14,1 pkt., Remi: 12,8 pkt.


Świetne noclegi były jednym z atutów rajdu w Estonii. Korzystaliśmy ze starannie utrzymywanych bezpłatnych chat i pól biwakowych z rozbudowaną infrastrukturą towarzyszącą w postaci wiat, zadaszonych stołów, ław oraz palenisk ze stalowymi rusztami. Niemal zawsze mieliśmy dostęp do wody zażywając wieczornych kąpieli. Do tego wysokie poczucie bezpieczeństwa. Średnia ocena noclegów w Estonii jest najwyższa spośród naszych dotychczasowych rajdów!

 

1. Chata turystyczna Kalurikoja przy plaży na półwyspie Kõpu na wyspie Hiiumaa w Estonii (1 m n.p.m.)

18,0/23 pkt.: Justyna-17, Remi-19

 

O takim noclegu marzyliśmy. Półwysep Kõpu leży na samym krańcu wyspy Hiiumaa, porośniętej w 80% lasem. Aby dotrzeć do chaty, jechaliśmy kilka km przez gęstwinę. Wreszcie naszym oczom ukazała się pokaźna chata z drewnianych bali stojąca tuż przy pięknej, kamienistej plaży. Wokół rozchodził się przyjemny szum szalejącego morza. Sama chata była przestronna i świetnie wyposażona. Do dyspozycji miliśmy kamienny kominek, drewniane ławy i stół, a na dodatkowych gości czekał stryszek. Nie zapomniano nawet o takich szczegółach, jak piła i stojak do cięcia drewna. Po wieczornej kąpieli w chłodnym morzu, tradycyjnie obserwowaliśmy piękny zachód słońca.

 

2. Chata turystyczna Metsapere nad stawem przy leśnej drodze na wyspie Hiiumaa w Estonii (25 m n.p.m.)

17,5/23 pkt.: Justyna-18, Remi-17

 

Mimo że chata Metsapere nie była tak bardzo zaszyta w lesie, jak chata Kalurikoja, panował tam większy spokój. Tym razem rolę kąpieliska pełnił staw. Jego główną zaletą była stosunkowo wysoka (jak na estońskie warunki) temperatura wody. Wnętrze chaty tym razem dużo mniejsze i skromniejsze, ale na zewnątrz nie mogło zabraknąć drewnianych ław i stołu. Wieczór spędziliśmy przy ognisku, piekąc kiełbaski na specjalnym stalowym ruszcie.

 

3. Leśna wiata nad jeziorem Ubajärv w Parku Narodowym Karula w Estonii (80 m n.p.m.)

17,0/23 pkt.: Justyna-17, Remi-17

 

Już pierwszy dzień pobytu w Estonii zdawał się wskazywać, że o dogodne miejsca do biwakowania nie będziemy musieli się martwić. Nocleg planowaliśmy w leśnej chacie Kaudsi w sercu Parku Narodowego Karula. Tymczasem już na jego obrzeżach naszą uwagę przykuło malownicze jezioro Ubajärv leżące na skraju bagniska. Nad samym brzegiem jeziora stała drewniana, półotwarta wiata z daszkiem, pod który wstawiliśmy rowery. W wiacie ustawiliśmy namiot, z którego był przyjemny widok na jezioro. Wieczorem, w czerwonych wodach jeziora, odbyliśmy obowiązkową kąpiel.

 

4. Domek kolonijny w Koljaku w Parku Narodowym Lahemaa w Estonii (15 m n.p.m.)

16,0/23 pkt.: Justyna-16, Remi-16

 

Rozglądając się za miejscem do założenia bazy w Parku Narodowym Lahemaa, natrafiliśmy na samotne gospodarstwo na obrzeżach miasteczka Vosu. Czyniąc nieudolne próby porozumienia się z właścicielem, zostałem znokautowany pytaniem, wypowiedzianym płynną polszczyzną: Czy Państwo może pochodzą z Polski? Okazało się, że w miejscu tym wypoczywała, będąca na urlopie, Konsul Generalna Estonii w Warszawie. W dowód przyjaźni polsko-estońskiej otrzymaliśmy do dyspozycji domek, w którym spędziliśmy dwa przyjemne noclegi.

 

5. Pole biwakowe Lemme telkimisala na leśnych wydmach nad Bałtykiem w południowej Estonii (4 m n.p.m.)

16,0/23 pkt.: Justyna-18, Remi-14

 

Pole biwakowe Lemme telkimisala przypominało nadmorski kemping. Dziesiątki namiotów rozrzuconych na leśnych wydmach, ławy, ogniska, parking, ubikacje, i szlaban z dozorcą - wszystko bezpłatnie. Kilka kilometrów od granicy z Łotwą Bałtyk traci swój typowo estoński charakter. Plaża jest szeroka i piaszczysta, morze płytkie. Przyjemna pogoda zachęcała do wieczornych spacerów po plaży. Namiot ustawiliśmy na samym skraju lasu obserwując z obozowiska zachody słońca w pełnym morzu. Urok tego miejsca oraz dobra pogoda sprawiły, że zostaliśmy tu na dwie noce.

 

6. Gospodarstwo w Rõuge w Parku Krajobrazowym Haanja w Estonii (150 m n.p.m.)

15,5/23 pkt.: Justyna-16, Remi-15

 

Bezwzględnie najprzyjemniejszy nocleg pod względem przyjęcia i kontaktu z gospodarzami. Nocowaliśmy na terenie gospodarstwa, należącego do młodych Estończyków. Jak zwykle Natalka była naszym ambasadorem w zjednywaniu sobie przychylności gospodarzy. Bardzo szybko zaprzyjaźniła się z kilkuletnią córką gospodarzy - Katrin. Dziewczynki bawiły się w ganianego, przy czym Katrin biegała dookoła domu, a Natalka próbowała swoich sił na czworaka. Rodzice Katrin byli bardzo zatroskani o ciężki, podróżniczy los Natalki, dzięki czemu zaproponowali nam skorzystanie z łazienki i kuchni. Rano zostaliśmy zaproszeni na wspólne śniadanie. Co ciekawe, spośród czterech osób zamieszkujących w tym domu, tylko mama Katrin znała język rosyjski.

 

7. Nad zatoką Kunna laht z trzciniastymi wysepkami na wyspie Saaremaa w Estonii (0 m n.p.m.)

14,5/23 pkt.: Justyna-16, Remi-13

 

Po kilkunastu dniach pobytu w Estonii zauważyliśmy pewną prawidłowość. We wszystkich atrakcyjnych miejscach, czy to nad morzem, czy nad jeziorami, urządzone były pola biwakowe. Podobnie było z zatoką Kunna laht, którą wypatrzyliśmy na mapie, kwalifikując od razu jako miejsce atrakcyjne krajobrazowo. Cała zatoka usłana była niewielkimi wysepkami, przypominającymi pływające ptasie gniazda. Na niektóre wyspy można było dotrzeć brodząc po kolana w wodzie.

 

8. Drewniana estrada na przylądku Neemeotsa kari w Parku Narodowym Lahemaa w Estonii (2 m n.p.m.)

13,5/23 pkt.: Justyna-14, Remi-13

 

Przylądek Neemeotsa kari to kamienisty cypel na półwyspie Pärispea porośnięty gęstym lasem. Zapuściliśmy się tam licząc na kawałek gruntu pod namiot. Odpowiednie miejsce odkryliśmy nad samym morzem, na leśnej polanie. W otoczeniu ławek, stała tam drewniana estrada, idealna dla naszych potrzeb. Morze w tym miejscu było usłane głazami. Wchodząc do wody nie było widać skrawka piasku i należało uważnie balansować na śliskich kamieniach by nie skąpać się w wodzie. Niestety woda w tym miejscu była wyjątkowo zimna.

 

9. Pole biwakowe nad jeziorem Võhmajärv koło jeziora Pejpus w Estonii (55 m n.p.m.)

12,5/23 pkt.: Justyna-13, Remi-12

 

Jadąc nad jezioro Pejpus sporo po nim oczekiwaliśmy. Marzył się nam nocleg na piaszczystych wydmach. Niestety rzeczywistość okazała się mało przyjemna. Wokół jeziora pełno było starych ośrodków wypoczynkowych, które najwyraźniej ostały się tu z czasów Związku Radzieckiego. Najgorszy widok czekał jednak na brzegu jeziora, który był usłany setkami martwych ryb. Ewakuowaliśmy się kilka kilometrów dalej znajdując bardzo przyjemny biwak nad malowniczym jeziorkiem na bagnach. Woda w jeziorku miała barwę brunatną. Namiot rozstawiliśmy tuż przy samym brzegu, na miękkim dywanie z mchu, który przy byle okazji niebezpiecznie bujał się pod nogami.

 

9. Pole biwakowe nad Jeziorem Wydmińskim na Mazurach w Polsce (135 m n.p.m.)

12,5/23 pkt.: Justyna-12, Remi-13

 

Wracając do domu wiadomo było, że ostatni nocleg wypadnie nam na Mazurach. Byliśmy bardzo ciekawi, czy po świetnie urządzonych polach biwakowych w Estonii, nie będziemy rozczarowani. Tymczasem spotkała nas miła niespodzianka. W miejscowości Wydminy trafiliśmy na dopiero co zorganizowane pole biwakowe. Na jeziorze nowy pomost, na placu zadaszone ławy ze stołami i kamienny, wolnostojący kominek. Pozostaje mieć nadzieję, że to nie wyjątek i takich miejsc jest więcej.

 

11. Nad krawędzią klifu na półwyspie Pakri w Estonii (25 m n.p.m.)

12,5/23 pkt.: Justyna-15, Remi-10

 

Nocleg na półwyspie Pakri niewątpliwie należy zaliczyć do najciekawszych w historii pod względem krajobrazowym. Namiot rozbiliśmy tuż przed zachodem słońca, na samej krawędzi wysokiego klifu. Mimo że z trzech stron byliśmy otoczeni wodą, tym razem nie zażyliśmy wieczornej kąpieli. Skuteczną przeszkodę stanowiły 25-metrowe wapienne ściany. W trakcie kolacji mogliśmy za to obserwować na niebie niezwykłe widoki.

 

12. Pole biwakowe nad jeziorem Plaužu koło Lielstraupe w Parku Narodowym Gauja na Łotwie (70 m n.p.m.)

12,0/23 pkt.: Justyna-12, Remi-12

 

Pole biwakowe w łotewskim Parku Narodowym Gauja można określić jako prawie takie same, jak w Estonii. A oto podstawowe różnice: ławki niby podobne, ale nadgryzione zębem czasu i bez daszka. Śmietnik nie opróżniany od kilku dniu, wokół bałagan. Wychodek - tradycyjny, czyli śmierdzący (w Estonii w wychodkach stały kubły z trocinami do posypywania zawartości, co skutecznie niwelowało brzydkie zapachy). Wszystkie te drobne różnice nie przeszkodziły Natalce w dobrej zabawie w jeziorze, a nam w kąpieli. Wieczorem rozpaliliśmy ognisko piekąc kiełbaski. Rankiem całe jezioro spowiła malownicza mgła, która dosłownie w mgnieniu oka zaczęła się rozrzedzać.

 

13. Weranda w domostwie we wsi Raudeniškiai przy granicy z Polską na Litwie (115 m n.p.m.)

12,0/23 pkt.: Justyna-11, Remi-13

 

Pierwszy rajdowy nocleg wypadł nam tuż po przekroczeniu granicy polsko-litewskiej. Po wizycie nad zatłoczonym jeziorem, stwierdziliśmy, że szczęścia należy poszukać gdzieś we wsi. Już w pierwszym gospodarstwie spotkaliśmy się z miłym przyjęciem. Gospodyni, widząc Natalkę, nie chciała w ogóle słyszeć o rozbijaniu namiotu. Od razu zaproponowała nam nocleg w domu, w zadaszonej werandzie. Potem jeszcze kilka razy Natalka zapewniała nam przychylność gospodarzy. Był to jej niekwestionowany wkład w organizację rajdu :)

 

14. Nad jeziorem Obinitsa järv w południowo-wschodniej Estonii (80 m n.p.m.)

11,5/23 pkt.: Justyna-12, Remi-11

 

Nad jezioro Obinitsa zjechaliśmy tuż po zwiedzaniu kopalni piasku Piusa. Kompletnie zapiaszczona Natalka pilnie wymagała kąpieli, czego dokonaliśmy przy pomocy miski. Zgody na pluskanie się w błocku nie otrzymała z powodu chłodu i zapadającego zmroku. Rankiem można było obserwować ciekawe zjawisko. Opodal jeziora przebiegała szutrówka prowadząca do granicy z Rosją. Od czasu do czasu przejeżdżał tamtędy TIR na pełnej prędkości. Powstający przy tej okazji efektowny tuman kurzu wisiał w powietrzu przez następne kilka minut wolno rozpływając się po okolicy.

 

15. Na terenie posesji w Parmupalu koło Parku Narodowego Karula w Estonii (70 m n.p.m.)

11,0/23 pkt.: Justyna-12, Remi-10

 

Zaraz po przekroczeniu estońskiej granicy założyliśmy pierwszą bazę, parkując samochód na terenie pokaźnej posesji. Właściciele domu starali się być wobec nas pomocni, ale zachowali pewien dystans i chyba też nieufność. Gdy wyjeżdżaliśmy rowerami na dwa dni poprosili o zostawienie im kluczyków do naszego samochodu. Gdy nocowaliśmy w namiocie pod domem, swoje samochody zastawili na noc kombajnem. Wszystkim tym zabiegom ze spokojem przyglądała się Natalka, biorąc wieczorną kąpiel w misce.

 

15. Na terenie gospodarstwa koło miasta Ape przy granicy z Estonią na Łotwie (95 m n.p.m.)

11,0/23 pkt.: Justyna-12, Remi-10

 

W drugim dniu naszej podróży do Estonii udało się nam dotrzeć do granicznego miasta Ape, leżącego jeszcze po stronie łotewskiej. O nocleg zapytaliśmy w jednym z gospodarstw. Początkowo sądziełem, że będą poważne problemy z dogadaniem się, ale spotkała nas zaskakująca niespodzianka. Starsza pani, mieszkająca w gospodarstwie, rozumiała całkiem dobrze język polski. Zdradziła nam, że jej babcia była Polką, a języka nauczyła się podsłuchując w domu rozmowy starszych.
Natalka zaliczyła pierwszy na tym rajdzie nocleg w namiocie, mając do wyłącznej dyspozycji ciepły, puchowy śpiwór. Wesoła mina po przebudzeniu wskazuje, że taka forma noclegu przypadła jej do gustu.

 

17. Ażurowa wiata na parkingu leśnym w Parku Krajobrazowym Põhja-Kõrvemaa w Estonii (90 m n.p.m.)

11,0/23 pkt.: Justyna-13, Remi-9

 

Nocleg w ażurowej wiacie w Parku Krajobrazowym Põhja-Kõrvemaa był zwieńczeniem najbardziej pieszego dnia na tym rajdzie. Najpierw przeszliśmy trasę po drewnianych kładkach przez bagna Viru, następnie odbyliśmy wycieczkę przez las do wieży widokowej na bagnach Kõnnu suursoo nad jeziorem Paukjärv. Wiata, którą odkryliśmy na jednym z parkingów leśnych, była skrojona na miarę naszego namiotu i bardzo wygodna. Wieczorem nad lasem przechodziły malownicze, siwe chmury zwiastujące rychły zachód słońca.

.... najgorszy nocleg:
 

18. W samochodzie podczas ulewy na przylądku Sääre nina na wyspie Hiiumaa w Estonii (1 m n.p.m.)

8,5/23 pkt.: Justyna-10, Remi-7

 

Był to jedyny nocleg, do którego można mieć jakieś zastrzeżenia, a i to wynikało głównie z fatalnej pogody - deszczu padającego non stop przez dwa dni. Po wpłynięciu promem na wyspę Hiiumaa skierowaliśmy się na przylądek Sääre z zaznaczonym na mapie polem biwakowym. Na miejscu okazało się, że poza kompletnie przemoczoną wieżą obserwacyjną, nie ma tam żadnego schronienia. Nie pozostało nam nic innego, jak spędzić noc w samochodzie. Mimo niewygód tego rozwiązania i tak cieszyliśmy się, że nie musimy rozbijać namiotu.



Zasady oceny noclegów:
1. Ocenie podlegają tylko noclegi bezpłatne.
2. Ocena przebiega wg 4 kryteriów + bonus nadzwyczajny
   a) warunki noclegowo-pobytowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wyglądało miejsce pod namioty i jego otoczenie, czy była trawka, czy może brud i malaria, no i w jakich warunkach przyszło nam spożywać.
   b) warunki higieniczno-sanitarne - punktacja od 0 do 5,
     czyli czy można było się ochlapać wodą.
   c) poczucie bezpieczeństwa - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wysokie było prawdopodobieństwo, że ktoś przyjdzie i zwędzi nasze bidony.
   d) walory krajobrazowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli w jakiej okolicy spaliśmy, czy był to zagruzowany barak, czy może łączka w górskiej kotlinie.
   e) bonus nadzyczajny - każdy przyznaje punkty wedle uznania od minus 3 do plus 3,
     np. w sytuacji gdy na noclegu objedliśmy się winogronkami, lub spotkaliśmy pana, który twierdził, że jest duchem.

© Przemysław Remigiusz Kitliński 2006-2016