strona główna      o nas      co nowego      statkol      linki      księga gości
Ranking noclegów

średnia ocena: 9,7/23 pkt.

Justyna: 9,8 pkt., Remi: 9,6 pkt.


Hiszpania stwarza bardzo dogodne warunki do biwakowania pod namiotem. Podstawowe cechy hiszpańskich noclegów to: zupełny brak problemów ze znalezieniem miejsca na namiot, wysokie poczucie bezpieczeństwa oraz niska dostępność wody do kąpieli.

 

1. W skałach Las Peñas de Turegano (1050 m n.p.m.)

17,5/23 pkt.: Justyna-18, Remi-17

 

Miejsce to znajdowały się kilkaset metrów od drogi. Otoczona z trzech stron skałami, trawiasta kwatera wyglądała tak, jakby ktoś ją specjalnie dla nas zaprojektował. Miejsce pod namiot było gładziutkie, a szpilki wchodziły w ziemię, jak w masło. Jedząc kolację przy kamiennym stole mieliśmy przed sobą widok ciągnący się wiele kilometrów, aż po horyzont. A wokół same pola i nie było choćby jednego domostwa.

 

2. Łąka z widokiem na zamek Peñafiel (760 m n.p.m.)

14,0/23 pkt.: Justyna-13, Remi-15

 

Tego dnia kontynuowaliśmy jazdę jeszcze jakiś czas po zachodzie słońca, który miał miejsce chwilę przed 22. Kiedy zza kolejnego zakrętu wyłonił się stojący na wzgórzu zamek Peñafiel, był to jeden z najwspanialszych widoków na tym rajdzie. Jego nietypowa (210 x 23 m), iluminowana sylwetka sprawiała wrażenie żaglowca płynącego po czarnym niebie. Od razu zadecydowaliśmy, że będziemu tu nocować, a namiot rozbiliśmy tak, by było z niego widać zamek.

 

 

3. Łąka przed Ejea de los Caballeros (350 m n.p.m.)

13,0/23 pkt.: Justyna-14, Remi-12

 

Obozowałiśmy w narożniku wielkiej trawiastej łąki, zasłonięci szpalerem drzew. Miejsce było dość odludne, mimo, że 100 m dalej przebiegała droga o znaczeniu regionalnym. Za gęstymi krzakami wzdłuż szosy znajdował się betonowy kanał irygacyjny, w którym brałem kąpiel. Wartki nurt wody płynącej w kanale dostarczył mi nie lada emocji, gdy jakimś trafem wpadła tam moja kosmetyczka i w szybkim tempie zaczęła odpływać. Trzeba było wskakiwać do wody w ubraniu, by ratować dobytek.

 

4. Łąka nad rzeką koło Caltojar (970 m n.p.m.)

12,5/23 pkt.: Justyna-12, Remi-13

 

Nocleg ten, oferował standardowe, jak na Hiszpanię wygody, czyli przestrzeń, miękką trawę i wysokie poczucie bezpieczeństwa. Ponadstandardowa była rzeka przepływałąca opodal naszego obozowiska. Po upałnym dniu w siodełku nie ma nic przyjemniejszego jak wieczorna kąpiel w rzece. Tego dnia świętowaliśmy też trzecią rocznicę naszego ślubu.

 

5. Łąka przy głazach przed Collado-Mediano (1080 m n.p.m.)

11,5/23 pkt.: Justyna-12, Remi-11

 

Bardzo przyjemne miejsce. Do kolacji rozłożyliśmy się na pobliskich głazach. Nieco ponad nami przesuwała się mgła zakrywając w połowie las, co dodało temu miejscu bardzo romantyczny klimat. Po zmroku, szeroka dolina leżąca poniżej naszego obozowiska rozjaśniała setkami drobnych światełek.

 

6. Zagajnik przy akwedukcie przed miastem Javier (450 m n.p.m.)

10,5/23 pkt.: Justyna-11, Remi-10

 

Między miastami Sos del Rey Católico i Javier odkryliśmy zagadkową budowlę hydrotechniczną. Był to ciągnący się kilometrami otwarty kanał przechodzący następnie w akwedukt, a jeszcze później w kanał podziemny. Sposób wykonania owych budowli oraz wszechobecne zakazy wstępu kazały przypuszczać, że kanałem jest dostarczana woda pitna do któregoś z pobliskich miast. Wzdłuż całego kanału prowadziła asfaltowa droga z zakazem ruchu dla samochodów. Przy tej właśnie drodze, w trawiastym zagajniku, znaleźliśmy miejsce na nocleg.

 

7. Las nad Río Cega koło Cuéllar (780 m n.p.m.)

9,0/23 pkt.: Justyna-9, Remi-9

 

Obóz założyliśmy na leśnej polanie, opodal rzeki Río Cega, w nadziei na wieczorną kąpiel. Niestety w miejscu tym rzeka wyżłobiła całkiem głębokie koryto, a chaszcze porastające skarpy na obydwu jej brzegach skutecznie broniły dostępu do wody.

 

8. Nieużytki przed Valladolid (740 m n.p.m.)

9,0/23 pkt.: Justyna-8, Remi-10

 

Z noclegiem przed Valladolid wiąże się najgorsza awaria sprzętu, jakiej doświadczyłem w ostatnich latach. Podczas zmiany biegów łańcuch spadł mi z największej tarczy zatrzymując się na ramieniu korby. W takich przypadkach wystarczy zazwyczaj zredukować bieg i ostrożnie przekręcić pedałami, by łańcuch z powrotem znalazł się na swoim miejscu. Tak też postąpiłem. Niestety albo zabrakło mi ostrożności, albo miałem wyjątkowego pecha. Luźny łańcuch zablokował się na tylnej przerzutce wciągając ją następnie w szprychy. Usłyszałem tylko chrupot. Efekt: złamana przerzutka, wygięty łańcuch, zerwane szprychy. Jakimś cudem masywna obręcz (Vuelta Airline One) wyszła z tego zupełnie bez szwanku. Na dwudziestopięciokilometrowym odcinku dzielącym nas od miasta Valladolid wszystkie wzniesienia musiałem pokonywać pieszo. Szczęście, że to duże miasto było tak blisko, i szczęście, że Boże Ciało jest w Hiszpanii normalnym dniem pracującym, dzięki czemu nazajutrz wymieniłem łańcuch i przerzutkę.

 

9. Park przy El Escorial (950 m n.p.m.)

8,5/23 pkt.: Justyna-9, Remi-8

 

Do kompleksu pałacowo-klasztornego Escorial przylega ogród oraz rozległy park. Part ten traktowany jest przez okolicznych mieszkańców jako typowe miejsce wypoczynku i uprawiania sportu. My wynaleźliśmy ustronną łączkę, na której nie brakowało miejsca na rozbicie namiotu. Nocą wybudziły nas odgłosy dobiegające z zewnątrz, świadczące, że jesteśmy właśnie obwąchiwani przez jakiegoś grubszego zwierza. Na szczęście zwierz ów był równie ciekawski, co płochliwy i szybko zaszył się w gęstwinie, słysząc nasze nerwowe ruchy.

 

10. Łąka przed Puente la Reina (350 m n.p.m.)

8,0/23 pkt.: Justyna-8, Remi-8

 

Obszar między miastami Artajona i Puente la Reina był jednym, wielkim polem pszenicy. Rozglądając się za miejscem na nocleg przejechaliśmy ładnych parę kilometrów, ale ostatecznie udało się nam znaleźć skrawek łąki w bardzo malowniczym plenerze.
Sytuacje, w których to byliśmy zmuszeni do dłuższego poszukiwania noclegu, należały w Hiszpanii do rzadkości. Na ogół nocleg po prostu sam się znajdował. Hiszpania to idealny kraj dla osób jeżdżących z namiotem.

 

11. Kamieniste pole przed Toledo (560 m n.p.m.)

7,5/23 pkt.: Justyna-8, Remi-7

 

Spaliśmy na środku pola pszenicy, w miejscu, gdzie po pszenicy nie pozostało nawet najmniejsze zdźbełko. Wszystko przez wszechobecne kamienie, przez które nawet chwasty nie dawały rady się przebić. W życiu nie widzieliśmy tak kamienistego pola. Oczyszczenie miejsca pod namiot, zajęło nam dobre kilkanaście minut.

 

11. Sad za obwodnicą Saragossy (200 m n.p.m.)

7,5/23 pkt.: Justyna-7, Remi-8

 

Nasz pierwszy nocleg w Hiszpanii był całkiem obiecujący. Na obrzeżach miasta znaleźliśmy sad porośnięty gęstą trawą. Niedaleko naszego namiotu, szczytem niewielkiego wału ziemnego, przebiegał betonowy kanał irygacyjny, którym leniwie sączyła się strużka wody. Było jej w sam raz tyle by wziąć wieczorną kąpiel przed snem.

 

13. Łąka pod zamkiem Castillo del Cid w Jadraque (880 m n.p.m.)

7,0/23 pkt.: Justyna-7, Remi-7

 

Pierwotnie zamierzaliśmy postawić namiot na skraju płaskiego wzgórza z pięknym widokiem na zamek Castillo del Cid. Niestety nadchodząca burza wypłoszyła nas z tego nieosłoniętego miejsca. Spaliśmy na łące, w pobliżu szosy, poniżej zamku. Miejsce to było dość widoczne, ale wczesnym rankiem zbieraliśmy się na pociąg do Madrytu i nikt nie zauważył naszej obecności.

 

14. Pole koło Burgos (870 m n.p.m.)

6,5/23 pkt.: Justyna-7, Remi-6

 

Bardzo przydatną cechą większości hiszpańskich miast jest ich skupienie wokół centrum, bez zbędnego korowodu osiedli i zabudowań przemysłowych na obrzeżach. Podobnie było w Burgos. Wystarczyło odjechać kilka kilometrów od słynnej katedry, by wokół siebie mieć bezkresne pola pszenicy ciągnące się po horyzont. Niestety ja, zamiast kontemplować te uspokajające widoki, musiałem zająć się wymianą dziurawej dętki, której niestety nie dało się już załatać.

 

14. Sucha łąka koło Belmonte (715 m n.p.m.)

6,5/23 pkt.: Justyna-7, Remi-6

 

W Hiszpanii większość pól jest nawadniana ze spryskiwaczy, które poruszając się ruchem obrotowym, wystrzeliwują wodę na odległość kilku metrów. Nieraz, w upalne dni, korciło nas, by odstawić rowery i poddać się orzeźwiającemu działaniu tych urządzeń. Swoją ciekawość zaspokoiliśmy na noclegu niedaleko Belmonte, gdy postanowiliśmy wziąć prysznic na pobliskim polu. Okazało się, że do takiego zastosowania spryskiwacze są prawie bezużyteczne. Silne ciśnienie wody, obracający się strumień skierowany ku górze oraz morze lepkiego błota wokół skutecznie utrudniły naszą kąpiel.

.... najgorszy nocleg:
 

16. Suchy las piniowy koło Viana de Cega (700 m n.p.m.)

6,0/23 pkt.: Justyna-6, Remi-6

 

Oby na każdym rajdzie tak prezentował się najgorszy nocleg. Spaliśmy zaszyci w lesie, na miękkiej, iglastej ściółce. Wokół leżało pełno piniowych szyszek pokaźnej wielkości. Trochę obawialiśmy się wizyty służb leśnych, gdyż przy tej suchości łatwopalnego podłoża, pewnie by nam nie pozwolono pozostać tam na nocleg. Obozowisko opuściliśmy jeszcze przed świtem, gdyż tradycyjnie spieszyliśmy się na poranny pociąg i żadne przykre niespodzianki nas nie spotkały.



Zasady oceny noclegów:
1. Ocenie podlegają tylko noclegi bezpłatne.
2. Ocena przebiega wg 4 kryteriów + bonus nadzwyczajny
   a) warunki noclegowo-pobytowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wyglądało miejsce pod namioty i jego otoczenie, czy była trawka, czy może brud i malaria, no i w jakich warunkach przyszło nam spożywać.
   b) warunki higieniczno-sanitarne - punktacja od 0 do 5,
     czyli czy można było się ochlapać wodą.
   c) poczucie bezpieczeństwa - punktacja od 0 do 5,
     czyli jak wysokie było prawdopodobieństwo, że ktoś przyjdzie i zwędzi nasze bidony.
   d) walory krajobrazowe - punktacja od 0 do 5,
     czyli w jakiej okolicy spaliśmy, czy był to zagruzowany barak, czy może łączka w górskiej kotlinie.
   e) bonus nadzyczajny - każdy przyznaje punkty wedle uznania od minus 3 do plus 3,
     np. w sytuacji gdy na noclegu objedliśmy się winogronkami, lub spotkaliśmy pana, który twierdził, że jest duchem.

© Przemysław Remigiusz Kitliński 2006-2016