Czarne Jezioro koło Žabljaka (1416 m n.p.m.)

Całe pięć lat po wspólnym wyjeździe do Gruzji znów dogadaliśmy wielką liczebnie, trójrodzinną wyprawę. I mimo że wyprawa liczyła sobie trzy tygodnie, byli tacy, co przyjechali na cztery, ale byli też i tacy, co przyjechali tylko na dwa. Biorąc pod uwagę, że siwiejąco-łysiejący tatusiowie Kitliński i Gurdziołek dalej musieli ciągać przyczepy za rowerami, można rzec, że nic się tu nie zmieniło. Wnikliwe oko dostrzeże jednak zasadniczą zmianę obsady tychże przyczep.