Rezerwat przyrody Uvac, Serbia

Aby na dobre znaleźć się w Serbii właściwej musieliśmy wjeżdżać do niej aż dwa razy. Wynikało to ze specyficznego przebiegu granicy bośniacko-serbskiej pomiędzy miastami Rudo w Bośni i Hercegowinie i Priboj w Serbii. Zaraz za Rudo droga wjeżdża do Serbii, mimo że nie ma tam żadnego przejścia granicznego, by po czterech kilometrach z niej wyjechać w rejonie wsi Ustibar, również bez żadnego przejścia granicznego. Prawdziwe przejście, to znaczy takie z budami, flagami i pieczątkami, znajduje się 10 km dalej, tuż przed Pribojem.
Po takich przejściach należał się nam solidny odpoczynek przy talerzu. Wybór lokalu padł na restaurację Zlatibor w serbskiej części Priboja. Wybór zawartości talerza w systemie "na chybił trafił" nosił nazwę Karađorđeva Šnicla, wersja mali. Gdy po pewnym czasie ujrzałem przed sobą tego małego sznycla musiałem zdradzić jakieś oznaki zaskoczenia. Kelner, wyraźnie oczekujący takiej reakcji, z dumą jeszcze raz podkreślił, że ten na moim talerzu jest mali. Największym zaskoczeniem była jednak cena, która, już zgodnie z nazwą sznycla, faktycznie była mała.