Droga SH31 przez Dolinę Czarnego Drinu w Albanii

Przyjęło się pisywać, że Albania jest krajem kontrastów, tak więc z autostrady Tirana - Prisztina przerzuciliśmy się na skałkostradę Kukës - Peshkopi. Antygastronomiczne otoczenie tej drogi i czas, jaki zużyliśmy na jej pokonanie spowodowały, że pierwszym odwiedzonym lokalem w mieście Peshkopi była jadłodajnia. Tam jednak zaczęły się prawdziwe schody. Szef kuchni zaproponował nam szereg albańsko brzmiących potraw pytając o wagę zamawianych specjałów. Ponieważ nie znaliśmy nazwy żadnej z zaproponowanych potraw, dyskusja skupiła się na wadze zamówienia. Ostatecznie wzięliśmy 2 kg czegoś, co zachwalał kucharz i po talerzu zupy dla najodporniejszych testerów. Pech chciał, że to zupa była znakomita, w przeciwieństwie do 2 kg kości z powłoką przypominającą żelki Haribo z nadmiarem utwardzacza. Kolejny raz sprawdziło się przysłowie, że ryzyko kulinarne popłaca przynajmniej raz na tydzień.