| |
Biorąc pod uwagę, że w Armenii nikt nie jeździ rowerem, turyści z Europy są rzadkością, a Ormianie to bardzo spontaniczny naród, nie ma się co dziwić, że nasza ekipa wywoływała taką sensację. Niekwestionowanymi gwiazdami grupy były, jak zwykle, najmłodsze uczestniczki, Natalka i Madzia. Jednak tym razem gwiazdorstwo to przybrało niespotykane dotąd rozmiary. Każdy szanujący się Ormianin, że o Irańczykach już nie wspomnę, koniecznie musiał mieć zdjęcie z naszymi dziewczynami. Blond włosy robiły swoje :)
Inicjatorem wyjazdu był Krzysztof "jedenkg" Grabowski, który wynalazł bilety lotnicze z Warszawy do Erywania za 620 zł w obie strony! Wprawdzie Krzysztof planował przedostać się do Gruzji, ale szybko dogadaliśmy się, że Armenia sama w sobie też warta jest podróży. Wtedy przyszła kolej na mnie, czyli opracowanie koncepcji i szczegółowego planu trasy.
Ostatecznie na wyjazd uzbierało się aż 9 osób. W takim peletonie na wyprawie jeszcze nigdy nie jechałem. Najważniejsze jednak było, że świetnie się wszyscy zgraliśmy. Przy dziewięciu osobach wydawało się to prawie niemożliwe, ale jednak. Dwa tygodnie przebiegły bez najmniejszych konfliktów, w bardzo przyjemnej atmosferze. Jak widać, ilość nie obniżyła jakości!
Warto tu wspomnieć, że idea wspólnego wyjazdu na Zakaukazie z Grażyną i Krzysztofem narodziła się dzięki kontaktowi z forum podrozerowerowe.info, a rozmowy kontynuowaliśmy podczas wiosennego zlotu forum w Istebnej.
|
|