
W pewnym momencie zaczyna się gwałtowny zjazd serpentynami na dno kanionu Debed. Droga składa się tu głównie z sypkich kamieni.
Strome i kamieniste zjazdy były jedynymi odcinkami, na których tatusiowie z przyczepkami wyraźnie tracili dystans do reszty ekipy.
dodatkowe zdjęcia z trasy: