Przeprawa przez Góry Gennargentu wyglądała dobrze tylko na zdjęciach. Duże nachylenie i sypkie kamienie w podłożu powodowały, że nawet niektóre zjazdy dziewczyny pokonywały pieszo. Na podjazdach było jeszcze gorzej. Rowery z bagażami wpychałem ja i Michał. Najpierw własne, sto, dwieście metrów do przodu. Potem powrót po rowery naszych żon, dwieście metrów do przodu i powrót po nasze...