18,7/23 pkt.: Justyna-15, Remigiusz-17, Natalia-20, Monika-20, Tomek-19, Ala-21
Podstawową zaletą tegoż noclegu był fakt, że to nie my go znaleźliśmy, ale on nas. W praktyce wyglądało to tak. Jako indywidualiści i kontestatorzy ogólnie przyjętych zachowań, do kąpieliska nad wodospadem Cijevny skierowaliśmy się wtedy, gdy wszyscy stamtąd w popłochu pierzchali. Niestety nasz fortel okazał się tylko częściowo trafny, gdyż zbliżająca się burza, będąca powodem ogólnego popłochu, zbliżyła się zbyt blisko, a nastąpiło to szybciej, niż się tego spodziewaliśmy. Wówczas dostrzegliśmy grupkę ludzi, stojących na tarsie pobliskiego domu, gwałtownie gestykulujących rękoma. Coś, jakby nagarniali powietrze do wnętrza budynku. W mig zorientowaliśmy się, że nie o powietrze tu chodzi, lecz o nas. Ostateczny efekt był taki, że to, co zdążyło na nas napadać (a trochę zdążyło) spłynęło pod stół, na którym stawiano nam kawę, soki i alkohole (w zależności od wieku i osobistych upodobań).