12,0/23 pkt.: Justyna-11, Remigiusz-12, Natalia-13
Przełęcz Livari pokazała, że niezależnie od miejsca, ekonomią rządzi proste prawo popytu i podaży. Gdy na całodniowym podjeździe podaż pitnej wody wyniosła zero, w kiosku na przełęczy, z nieukrywaną uciechą, zakupiliśmy 6 półlitrowych butelek w cenie 1 euro za każdą. I tylko najbardziej oszczędnym zadrżała delikatnie ręka sięgająca do kieszeni, gdy zdali sobie sprawę, że za podobną kwotę w markecie można otrzymać 10 razy więcej. Rozochoceni, korzystnym obrotem sprawy, właściciele kiosku wyszli z kolejną intratną propozycją, oferując nam nocleg w budzie kempingowej po 5 euro za noc. Tym razem zdołaliśmy się wybronić, rozstawiając na trawie namiot. Niestety nasz tryumf trwał jedynie do kolacji, kiedy to za kolejne 8 euro zakupiliśmy średniej wielkości słoik miodu. Na szczęście w promocji do miodu bezpłatnie dodawany był chleb. Po tylu udanych transakcjach wszyscy zdawali się być zadowoleni.