W zaistniałej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak pospieszna jazda do Karpia, a w zasadzie do łatek, które Karpiu przechowywał. Jazda ta była przeplatana dopompowywaniem kół, co w szczególności dotyczyło Lidera, gdyż u mnie ubytek ciśnienia następował w sposób bardzo umiarkowany.