Drugi dzień wyprawy kończyliśmy w kompletnych ciemnościach, dość odważnym zjazdem mało uczęszczaną drogą w kierunku źródeł rzeki Borosa. Zjazd był o tyle emocjonujący, że nachylenie drogi nierzadko przekraczało 10%, była ona dość wąska, a mi połamał się uchwyt do lampki, wobec czego nie miałem przedniego oświetlenia. Sprawę rozwiązaliśmy w ten sposób, że Lider jechał obok mnie, jakiś metr z tyłu, a ja korzystałem z jego reflektora. Po dojechaniu do końca drogi, gdyż kończyła się ślepo, czekał nas odcinek szlaku pieszego, na którym musieliśmy po ciemku nosić rowery po skałach.
Autorem zdjęcia jest Tomasz Widuchowski.