Aby przełamać kryzys Karpia, zabraliśmy go na wzgórze zamkowe, skąd było widać, jak wokół jest brzydko. Zgodziliśmy się wspólnie, że gdy okolica jest brzydka, jedyne co warto, to trzepać kilometry. W tej sytuacji następnego dnia również wykręciliśmy wynik trzycyfrowy.