Kolejnego dnia wyruszyliśmy dopiero po południu, gdy ustały opady. Przed nami była droga, która stała się dla mnie inspiracją do poprowadzenia tutaj tej wyprawy. Droga ta występowała w filmie relacjonującym hiszpański ultramaraton Badlands i jak większość dróg występujących w filmach z tego maratonu, wywoływała u oglądających natychmiastowe pragnienie udziału w maratonie lub przynajmniej przejechania jego trasy w jakimś innym terminie.
Początkowo droga była szeroka i w miarę równa. Można było bez większego problemu jechać, choć błoto kleiło się do opon po wcześniejszym deszczu. Można było też kleić błoto jednocześnie do opon i podeszw w butach.
Dodatkowe zdjęcia:
Fragment z widokiem na morze.