strona główna      co nowego      statkol      linki      księga gości
RowerowaRodzinka.pl
Justyny, Natalki i Remigiusza Kitlińskich
nasza historia      wyprawy      fotografia      kontakt


Nasza historia


RowerowaRodzinka została powołana 1 czerwca 2002 roku przez Justynę Kopciuszuk i Remigiusza Kitlińskiego. Zdarzenie miało miejsce w Gdańsku, a członkowie założyciele ślubowali, że nie porzucą organizacji aż do śmierci.

Ślubuję dożywotnią przynależność
do RowerowejRodzinki.
Podtrzymujcie rowerową tradycję
i starajcie się powiększyć RowerowąRodzinkę.
A w przyszłym roku jedziemy do Włoch.



W kolejnych latach RowerowaRodzinka prowadziła normalną działalność statutową, polegającą na organizowaniu rajdów rowerowych.

Włochy 2003 Chorwacja 2004 Hiszpania 2005



Równolegle z uczestnictwem w rajdach rowerowych, założyciele RowerowejRodzinki prowadzili szeroko zakrojone działania celem pozyskania  kolejnych członków. Starania te przyniosły efekt 15 sierpnia 2006 roku, kiedy to do RowerowejRodzinki przystąpiła Natalia Kitlińska.

Natalia Kitlińska tuż po przystąpieniu do RowerowejRodzinki Po narodzeniu Natalki prace nad budową naszej strony ruszyły pełną parą. Witryna RowerowaRodzinka.pl zadebiutowała w sieci w listopadzie 2006 roku.



W wieku 11 miesięcy Natalka pojechała na swoją pierwszą wyprawę rowerową. Nie było taryfy ulgowej: spanie w namiocie, a kąpiele w chłodnym Bałtyku. Trzy tygodnie w Estonii upłynęły jednak w bardzo miłej atmosferze i nikt nie narzekał.

Estonia 2007: pierwszy rajd RowerowejRodzinki w trzyosobowym składzie.




Wyprawy


Gdyby się bardzo uprzeć, to wszystkich podróżników rowerowych można by podzielić na dwa zasadnicze obozy: połykaczy kilometrów oraz turystów. Jest oczywiście wiele form pośrednich łączących cechy obydwu wymienionych grup. Ba, ostatnio coraz częściej trafiają się mutacje interdyscyplinarne, jak choćby połączenie wyprawy rowerowej z wspinaczką wysokogórską. Ja jednak zamierzam powiedzieć parę słów o nas, a poki co, do ekstremum nam daleko, więc wracam do tematu. Myślę, że już pobieżny kontakt z naszą stroną wystarczy, by prawidłowo umiejscowić nas w poczciwym gronie rowerowych turystów. Jakoś tak wyszło, że wybierając się na wyprawy, realizujemy głównie cele krajoznawcze, choć jakieś cele sportowe też zazwyczaj staramy się osiągnąć. Nie dystans i przebyta trasa, ale to, co na tej trasie można obejrzeć, jest dla nas najważniejsze.
Wśród rajdów, które dotąd zorganizowaliśmy, próżno szukać tras wiodących przez pół Europy, ku jakiemuś celowi: Nordkapp, Stambuł itd. Realizacja takiego przedsięwzięcia daje z pewnością ogromną satysfakcję i przyjemność z przemierzania wielkich odległości, a po powrocie można chwalić się liczbą krajów, przez które się przejeżdżało. My jednak wolimy mieć pewność, że jadąc do jednego lub kilku mniejszych państw, będziemy mieli dość czasu by poznać je w miarę dokładnie, nie omijając żadnego ważnego obiektu. Dbamy też o to, by atrakcje przyrodnicze i zabytki architektury przeplatały się i wzajemnie uzupełniały, urozmaicając naszą wyprawę.
Może to mało romantyczne, ale tylko dobre rozplanowanie trasy daje możliwość obejrzenia maksymalnej liczby atrakcji znajdujących się na interesującym nas obszarze. Sytuacja ta przypomina nieco Harpagan, mój ulubiony maraton rowerowy, gdzie poszczególne punkty kontrolne mają różną wartość, a kierunek trasy można wybierać dowolnie w przewidzianym limicie czasowym. Tymi punktami kontrolnymi są miejsca, które można obejrzeć, jedne bardziej, drugie mniej ciekawe. Limit czasowy to nasz urlop lub data na z góry wykupionym bilecie powrotnym.
Niestety często jest tak, że poruszając się tylko na rowerach bylibyśmy w stanie poznać jedynie namiastkę tego, co oferuje turystom dany kraj. W takiej sytuacji dłuższe odcinki pomiędzy poszczególnymi regionami przejeżdżamy dostępnymi środkami lokomocji, oszczędzając w ten sposób sporo czasu, co umożliwia dotarcie do kolejnych atrakcyjnych miejsc. Może wydawać się to dość nieprawdopodobne, ale układając 3-tygodniowe trasy rajdów z góry określamy wszystkie środki lokomocji i godziny poszczególnych połączeń. Trasę opracowaną w taki sposób można zrealizować bez większych korekt pod warunkiem, że uczestnicy wyprawy są osobami zorganizowanymi, zdyscyplinowanymi i świadomymi wyzwania, którego się podejmują. Im większa będzie liczba osób, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia nieprzewidzianych okoliczności, które utrudnią realizację misternego planu. A doskonałość naszego planu będzie zależała wprost proporcjonalnie od czasu poświęconego na studiowanie map, czytanie przewodników oraz wyszukiwanie w Internecie połączeń komunikacyjnych i dopasowywania do nich rozkładów jazdy.
W taki właśnie sposób, łącząc rowery, pociągi i autobusy, zorganizowaliśmy nasze trzy największe rajdy: we Włoszech, w Chorwacji i w Hiszpanii. Bałkany to lekkie wyhamowanie szaleńczego tempa z poprzednich wyjazdów. Po włączeniu Natalki do naszej ekipy przyszedł czas na zasłużony odpoczynek i powrót do beztroskich wypraw bez określonego planu. Cel naszej najnowszej wyprawy wybraliśmy zaledwie 2 tygodnie przed wyjazdem - na wielkie przygotowania nie było już czasu...





Fotografia


Fotografia to moja, druga obok rowerów, najważniejsza pasja. W szczególnosci fascynuje mnie fotografia panoramiczna dająca możliwość znacznie szerszego spojrzenia na świat. Od roku 2008, kiedy to fascynacja fotografią panoramiczną przybrała na sile, z wypraw przywożę niemalże tyle samo panoram, co klasycznych zdjęć. Robiąc zdjęcia zawsze dokładam wszelkiej staranności i zawsze unikam nieprzemyślanych pstryków. Zawsze wyznawałem też zasadę, że sam sprzęt zdjęć nie robi, bo najważniejszy jest pomysł i ręka tego, co naciska spust migawki. A oto sprzęt, który używam, bądź używałem w przeszłości.
1. Od wczesnego dzieciństwa do roku 1996 posiadałem aparat marki Smiena.
2. Kolejnym był przedwojenny Voigtländer - na stronie jest kilka zdjęć z Voigtländera skopiowanych techniką: zdjęcie cyfrowe zdjęcia papierowego.
2. Zdjęcia z lat 1997 - 2005 to skany klisz wykonanych lustrzanką - Canon EOS 500N.
3. Od roku 2005 posiadam teleobiektyw Sigma 70-300mm f/4-5.6 APO Macro Super II.
4. W latach 2006 - 2008 używałem lustrzanki cyfrowej Canon EOS 300D.
5. W roku 2009 przyszedł czas na Canona EOS 40D z obiektywem Tamron 17-50mm f/2.8
Czasem korzystam z pomocy filtra polaryzacyjnego, czasami sięgam po statyw.

Voigtländer Canon EOS 500N Canon EOS 300D
     
   
  Canon EOS 40D  


najciekawsze zdjęcia z naszych wypraw





KONTAKT


Jeżeli macie jakieś pytania, spostrzeżenia, uwagi... piszcie. Zawsze chętnie odpowiadamy.


e-mail do Justyny:

e-mail do Remigiusza:



© Przemysław Remigiusz Kitliński 2006-2016