Nad rzeką Kamp udało się również wynaleźć bardzo przyjemną miejscówkę na nocleg. Łąka znajdowała się po drugiej stronie względem szosy, a dojazd do niej prowadził jedynie brodem. Czuliśmy się tam dość komfortowo. Warto też w tym miejscu nieco odczarować mit o problemach wiążących się z nocowaniem na dziko w Austrii. Mit ten byl jednym z powodów, dla których przez wiele lat starałem się omijać ten kraj rowerowo. Tymczasem podczas naszej wyprawy nie mieliśmy żadnych trudności z wynajdywaniem wygodnych miejscówek na trzy namioty. Tylko raz pytaliśmy właścicieli łąki o zgodę, w pozostałych przypadkach była to tradycyjna samowolka. I to co najważniejsze i bardzo rzadkie, na każdym noclegu mieliśmy dostęp do bieżącej wody.