Cañones del Júcar

gra_val_foto_101.jpg

Namioty rozbiliśmy przy opuszczonym gospodarstwie, co w jakiś sposób oddawało ducha mijającego dnia. Miejscówka była całkiem wygodna i nawet wieczorem posiedzieliśmy przy namiotach zjadając zapasy żywności zakupione rano. W nocy okazało się, że okoliczne pola posłużyły za rykowisko i miejsce pojedynków jakichś lokalnych rogaczy. Z tego powodu Lider i Karpiu nie wyspali się dostatecznie i trochę narzekali po zarządzonej pobudce.

P.S. Po przeczytaniu relacji Karpiu wydał oświadczenie, że w tym miejscu akurat nie narzekał.